Konstytucja dla biznesu – miało być różowo a wyszło jak zwykle…

Data wpisu: 14.09.2018
Zdjęcie główne #1499 - Konstytucja dla biznesu – miało być różowo a wyszło jak zwykle…

Nowe prawo regulujące działalność przedsiębiorców miało ułatwić im życie, zwłaszcza tym nowo powstającym. W praktyce pojawił się jednak problem wynikający z obowiązku regulowania składek ZUS.

Konstytucja dla biznesu

Dnia 06 marca 2018r. uchwalona została ustawa Prawo przedsiębiorców. Wchodząc w życie z dniem 30 kwietnia 2018r. wprowadziła szereg zmian, które wraz z nowelizacjami innych ustaw tworzą tzw. Konstytucję dla biznesu, tj. pakiet ustaw mających w zamiarze prawodawcy ułatwić życie przedsiębiorcom. Wśród całego szeregu szczytnych założeń jakimi kierowano się konstruując wspomniane ustawy, wymienić wypada przynajmniej te które przedsiębiorcy odczuć mają już od samego początku wejścia w życie tej swoistej dobrej zmiany. Mowa tu przede wszystkim o próbie złagodzenia losu jaki czeka na rynku każdego nowo wchodzącego nań przedsiębiorcę. I tak ustawodawca opracował dwa nowe pomysły, pierwszy z nich to tzw. działalność nieewidencjonowana, czyli pomysł jak zarabiać nie prowadząc firmy. Drugi zaś to kolejna (po uchwalonych już sporo lat temu przepisach dotyczących tzw. małego zusu) ulga w zobowiązaniach finansowych względem Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, stanowiących najczęściej główne (choć nie jedyne) utrapienie każdego w zasadzie przedsiębiorcy.

Działalność nieewidencjonowana – do czego to służy?

Zgodnie z treścią art. 5 ust. 1 ustawy prawo przedsiębiorców:

Nie stanowi działalności gospodarczej działalność wykonywana przez osobę fizyczną, której przychód należny z tej działalności nie przekracza w żadnym miesiącu 50% kwoty minimalnego wynagrodzenia, o którym mowa w ustawie z dnia 10 października 2002 r. o minimalnym wynagrodzeniu za pracę (Dz. U. z 2017 r. poz. 847 oraz z 2018 r. poz. 650), i która w okresie ostatnich 60 miesięcy nie wykonywała działalności gospodarczej.

Tym samym, w chili obecnej osoba, która wykonuje usługi lub prowadzi inną działalność zarobkową z których osiągnięty przychód (czyli zarobek łącznie z kosztami jego uzyskania) nie przekracza miesięcznie połowy minimalnego wynagrodzenia (czyli po prostu najniższej krajowej) nie jest przedsiębiorcą. Tym samym nie ma obowiązku rejestrowania swojej działalności w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Mówiąc prościej nie jest w rozumieniu tych przepisów przedsiębiorcą. A skoro tak, to także nie ma obowiązku opłacania składek ZUS.

Ulga na start – jeszcze mniejszy „mały ZUS”

Z kolei na podst. art. 18 ust. 1 wspominanej już ustawy:

Przedsiębiorca będący osobą fizyczną, który podejmuje działalność gospodarczą po raz pierwszy albo podejmuje ją ponownie po upływie co najmniej 60 miesięcy od dnia jej ostatniego zawieszenia lub zakończenia i nie wykonuje jej na rzecz byłego pracodawcy, na rzecz którego przed dniem rozpoczęcia działalności gospodarczej w bieżącym lub w poprzednim roku kalendarzowym wykonywał w ramach stosunku pracy lub spółdzielczego stosunku pracy czynności wchodzące w zakres wykonywanej działalności gospodarczej, nie podlega obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym przez okres 6 miesięcy od dnia podjęcia działalności gospodarczej.

Znaczy to mniej więcej tyle, że przez pierwsze 6 miesięcy od rozpoczęcia działalności gospodarczej (tej zarejestrowanej w CEIDG) nowopowstały przedsiębiorca ma prawo do opłacania jedynie składki zdrowotnej, co w praktyce przekłada się na duże obniżenie kosztów prowadzenia przedsiębiorstwa.

Przedstawione powyżej dwa założenia konstytucji biznesu stanowić miały spore ułatwienie w prowadzeni działalności zarobkowej czy to w formie działalności nieewidencjonowanej czy też w formie właściwej działalności gospodarczej. Problem jednak tkwi jak zwykle w szczegółach.

Problematyczne pojęcie przedsiębiorcy

Zgodnie z interpretacją przepisów nowej ustawy, wydanej przez ZUS w Gdańsku pod którą podpisuje się także Centrala ZUS w Warszawie, dla Zakładu Ubezpieczeń Społecznych osoby prowadzące działalność nieewidencjonowaną lub korzystające z ulgi na start nie są przedsiębiorcami, tym samym ich działalność wg Zakładu Ubezpieczeń Społecznych stanowi wykonywanie umów zlecenia. Takie zaś umowy podlegają zgłoszeniu do ZUS i oskładkowaniu. Problematyczne jest również to, że zgłaszanie jak i faktyczne opłacanie składek w przypadku umowy zlecenia należy do obowiązku zleceniobiorcy, czyli w praktyce kontrahenta osoby prowadzącej działalność nieewidencjonowaną lub mikro przedsiębiorcy. Rodzi to poważne problemy w stosowaniu w praktyce omawianych przepisów. Przedsiębiorcy bowiem już istniejący na rynku mogą w praktyce odmawiać współpracy z nowo wchodzącymi na rynek przedsiębiorcami przez pierwsze 6 miesięcy ich istnienia (co łatwo można ustalić w oparciu o bazę danych CEIDG) z uwagi na fakt konieczności samodzielnego uregulowania składek ZUS za wspomnianego kontrahenta.  

Wartym zauważenia jest na pewno fakt, iż przedstawiona interpretacja przepisów pochodzi od jednego z oddziałów terenowych ZUS, tym samym nie wiadomo w chwili obecnej jaka będzie praktyka oddziałów ZUS w całej Polsce. Pamiętać jednak należy, że wskazany tok rozumowania posiada jednak oparcie w obowiązujących przepisach, w związku z czym nie należy go lekceważyć.

Trudno też w chili obecnej poradzić coś wszystkim nowopowstałym przedsiębiorcom. Ulga na start stanowi jedynie prawo nie jest więc obowiązkowa, w związku z czym korzystanie z niej jest w pełni dobrowolne. Czy należy z tego prawa rezygnować, narażając się na wyższe koszty prowadzenia działalności już na starcie, czy też jednak korzystać z ulgi narażając się na utratę kontrahentów z uwagi na możliwy w przyszłości obowiązek uregulowania zaległych składek ZUS, ten problem pozostaje w chwili obecnej nierozstrzygnięty. Na pewno korzystanie w chwili obecnej z ulgi na start obarczone jest wysokim ryzykiem. Czy ZUS zmieni interpretację przepisów lub też czy same przepisy ulegną zmianie czas pokaże.

Autor wpisu: Soluma Lex, A.Gronek

Wszystkie działy